Strona główna
---------------

66-120 Kargowa ul. Szkolna 1 tel. (0*68)352 50 12 fax. (0*68) 352 60 27

 


Nr 2                 Do użytku wewnętrznego Gimnazjum w Kargowej                    11.10.2002


WITAMY!

Ufff! !Strasznie długo trwała ta "ciąża"!!! Nasza gazeta została poczęta 10 miesięcy temu - tuż przed świętami Bożego Narodzenia.. (pamiętacie..?!)

Potem...no powiedzmy że dostała lekkiej zadyszki, i dziś, to "nasze dziecko" zaczyna znów oglądać świat.

Piszemy "nasze", bo rodziców jest trochę, ale wszyscy zgodnie dzielimy się obowiązkami: jedni piszą, inni przepisują, jeszcze inni zbierają materiały, ktoś rysuje, ktoś kolportuje ....

Planujemy wydawanie kolejnych numerów co miesiąc, i mamy świadomość,że daleko nam do doskonałości.. Ale nie robić nic- to też kiepskie wyjście..

Ten październikowy numer poświęcamy jeszcze wakacyjnym wspomnieniom, a także w dużej części nauczycielom. To z okazji ich święta- "Dnia Edukacji Narodowej"- popularnie nazywanego "Dniem Nauczyciela". Prawda, że fajny to dzień...?: do szkoły nie idziemy ,wcześniej kupi się jakiegoś kwiatka, ktoś z klasy "wypoci" ambitne życzenia ("...zdrowia, szczęścia, pomyślności.."),.... Tylko czy o to chodzi tak naprawdę w tym dniu ?

To pewnie bardzo trudne być prawdziwym nauczycielem, takim z "powołania", dla którego bardziej od zarobionych pieniędzy i prestiżu (co to jest....?!) liczy się wychowanie (a nie zagłaskanie) młodego człowieka.. Jeszcze kilka takich "dinozaurów" mamy -szanujmy ich..!

Jeśli chcesz uczestniczyć w redagowaniu następnych numerów, (może masz ciekawsze pomysły..) - poszukaj nas, albo daj znak, że chcesz... My Ciebie znajdziemy !!

            I jeszcze jedno -WAŻNE!!

Zachowaj ten numer "GIMNASTYKI" do listopada, do kolejnego numeru, w którym będzie podany wynik losowania. Może to właśnie Twój numerek ( na dole, na ostatniej stronie!) zostanie

wylosowany...?! A upominek będzie... ciekawy: naprawdę!!

                        Przyjemnej lektury -REDAKCJA


Dlaczego nie chciałabym być nauczycielem?!

Zastanawiając się nad pytaniem "Dlaczego nie chciałabym być nauczycielem?" doszłam do wniosku, że zawód ten w dzisiejszych czasach jest bardzo trudny. Praca z młodzieżą i dziećmi wymaga obecnie wielkiego poświęcenia i opanowania od prowadzącego lekcje. Nauczyciele chcąc wpoić wiele wartości do życia młodego człowieka jest narażony na wiele przykrości. Wielu uczniów zachowuje się niepoprawnie. Brakuje im szacunku do nauczyciela. Odzywają się wulgarnie. Nauczyciel narażony jest na wilki stres, jego praca jest obecnie bardzo niewdzięczna. W tej chwili większe prawo należy do ucznia, któremu wolno bardzo wiele, nauczyciel który zwróci mu uwagę za złe zachowanie musi liczyć się z brzydką odzywką lub jeszcze czymś gorszym.

Chcę podkreślić, że praca nauczyciela jest bardzo trudna, ponieważ wymaga to wiele niepotrzebnych nerwów.

               Marta

P.S. Autorka zapytana o to, kim pragnie zostać w przyszłości odpowiedziała:

..."nauczycielką"

                        Redakcja.


Siła powołania....?

Nauczyciel-na wąskich korytarzach przeciska się miedzy nami uczniami rozlegając się ostrożnie czy nie zostanie popchnięty lub z znienacka nie otrzyma jakiegoś "delikatnego" ciosu. Chcąc jak najszybciej po dzwonku rozładować korytarzowy hałas naszych rozwrzeszczanych "dziobów" otwiera klasę. Stając przy tablicy cierpliwie oczekuje na ciszę. (1:28). Próbuje przez 45min. Włożyć nam do głowy wiedzę i nie ma pewności czy mu się to skutecznie udało. Ciągle wytrwale powtarzając proszę, dziękuję, przepraszam, wierzy (a może już nie?) w magię tych słów. Gdy nadchodzi chwila wytchnienia to wsłuchuje, doradza, pomaga tłumacząc jak "krowie na rowie". Kolejny już raz z wyrozumiałością rozwiązuje nasze "bardzo" poważne problemy. Jakby tego było za mało to jeszcze walczy z dokumentacją szkolną, z ciągłymi pretensjami rodziców; bezczelnie (dotyczy wyjątków) odnoszącymi się uczniami wręcz straszącymi go zagrożeniem życia. A może w końcu zauważamy, że nauczyciel to też człowiek. Nie, nie... -nie będę nauczycielem.

Robaczek.


Byłam pierwszoklasistką

Poszłam do Gimnazjum-mojej nowej szkoły w wieku 13 lat. Nowy rok szkolny rozpoczęłam od poznania nowych kolegów i koleżanek, a także wychowawczyń. Po uroczystym apelu weszliśmy do klas i tam przedstawialiśmy siebie nawzajem. Drugi dzień w mojej szkole był dla mnie łatwiejszy niż pierwszy, ponieważ wiedziałam już, że większość uczniów tej klasy to koleżanki i koledzy z podstawówki. Usiadłam z Beatą (długoletnią partnerką z ławki). Ze strony koleżanki i kolegów nie spodziewałam się żadnych przykrych niespodzianek. Tajemnicę stanowili niektórzy nauczyciele bo wychowawczynię znałam i cieszyłam się, ze to właśnie ta pani. Niebawem okazało się, że właściwie Gimnazjum niewiele różni się od poprzedniej szkoły. Jest tylko trudniejszy poziom program, a więc trzeba się więcej uczyć.

Postanowiłam solidnie przyłożyć się do nauki i słowa dotrzymałam. O moim wysiłku świadczy średnia ocen na świadectwie.

Z przyjemnością wspominam ubiegły rok szkolny, chciałam, żeby drugi rok w Gimnazjum nie był gorszy od pierwszego.

                         Ania


STRASZNY SEN !!!

Przyśniło mi się raz wieczorem,

(wiecie jak we śnie bywa czasem!)-

że byłem gdzieś nauczycielem,

i że uczyłem. .naszą klasę!

Ale się czułem (jak to we śnie):

Pan - to były ręce i głowa,

a ja , to.. ta druga połowa!

Więc idę rano przez podwórze,

w trampkach i w Pana garniturze..

(właściwie tylko w marynarce,

bo od dołu, to byłem ..harcerz)

Idę do naszej klasy i marzę:

"NO!! Ja im dopiero pokaże!!"

Bo najważniejsze, proszę wierzyć-

to.. mieć podejście do młodzieży!

Pędzę do klasy, jak na skrzydłach,

a moja klasa... jak mnie wita..???

Zamiast kredy- kawałek mydła,

gąbka za szafa jest ukryta,

w kałamarz wetknął ktoś cebulę,

fruwają papierowe kule,

stół atramentem zachlapany,

a wszyscy wyją!! (jak pawiany!)

Krzyknąłem: SPOKÓJ!

Krzyknąłem :CISZA!!

Ale mnie nawet nikt nie słyszał..

Schowałem w końcu się do szatni -

wołając: BYŁEM NAUCZYCIELEM!!

Pierwszy raz i ..ostatni!!


Zanim Dyrektor, został Dyrektorem

Panie Dyrektorze: O jakim zawodzie marzył Pan w dzieciństwie?

-Marzyłem ,żeby iść do szkoły.. plastycznej, więc pewnie te marzenia z tym były związane..

Jak to się stało, że został Pan jednak nauczycielem, a potem dyrektorem.?

średniej. Nagrodę wręczał mi rektor uczelni (AWF). Po zdaniu matury (na -Wziąłem udział w "Biegu Ulicznym", który wygrałem; byłem wtedy w czwartej klasie szkoły pewno na 5!! przyp. redakcji) ów rektor poprosił, bym studiował w jego szkole, i tak się stało..

A Dyrektor...? dostałem propozycję od Zarządu Miasta i Burmistrza , a że lubię organizować - podjąłem się tego, choć nie wiem, czy teraz nie żałuję..

Był Pan prymusem, czy raczej średnim uczniem?

-Raczej to drugie..!

Trafiały się Panu "pały" ?

-Oceny Niedostateczne ? Oczywiście! Bo to jedna..!

Czy powiadamiał Pan o nich rodziców?

- (...) nie pamiętam.. (błogosławiona niepamięć.. -dop. redakcji)

A co z wagarami..?

- Nie chodziłem na wagary.. Były wtedy niemodne.

Czy był Pan kiedyś "na dywaniku" u dyrektora?

-Nie, nie byłem.

Co z lat szkolnych, utkwiło Panu szczególnie w pamięci?

-Ogłoszenie wyników egzaminu z fizjologii; byłem jednym z 23 ( na 130) którzy zdali!

Na... 3= !

Dziękuję za rozmowę!

 PATRYCJA


Czy jeśli miał(a)by Pani/Pan okazję na otrzymanie drugiego życia to, czy w tym drugim życiu został(a)by Pan/Pani nauczycielem?! /ANKIETA/

P. Zdzisław Domagalski

Nie!! Na pewno nie zostałbym nauczycielem, ponieważ nauczyciele za mało zarabiają, krótko żyją ze względu na bardzo stresującą pracę. Moim marzeniem jest willa z basenem, a za pensję nauczyciele na pewno jej nie wybuduję.

P. Elżbieta Ignatowska

Na pewno byłabym nauczycielem, ponieważ mnie to bawi i dopóki mnie uczniowie rozśmieszają to na pewno nim będę. Czasami zdarzają się dni, w których jestem zdenerwowana, ale szybko mi to mija.

P. Ilona Szyszkowska

Chciałabym być nauczycielem, ponieważ dostaję zwierzątka od klasy IIId. (poczekajmy, jak dostanie Pani Kota, to dopiero!!)

P. Leszek Czerw

Nauczycielem nie, ale informatykiem tak, tylko w przemyśle i bankowości. Moim marzeniem jest zostać "Królem Brunei", ponieważ aktualnie jest to osoba najbogatsza na świecie.

P. Robert Biliński

W drugim życiu nie chciałbym być nauczycielem, natomiast chciałbym zmienić się w złotą rybkę, przynajmniej spełniałbym wszystkie życzenia. (no, no!! Kupimy wędkę!)

P. Elżbieta Posyniak Rusin

Z całą pewnością zostałabym nauczycielem, niekoniecznie j. polskiego, może spróbowałabym się w zawodzie wychowawcy w placówce resocjalizacyjnej ewentualnie w Domu Dziecka.

P. Małgorzata Szadkowska

Musiałabym się dłużej zastanowić nad wyborem, ale prawdopodobnie byłby to zawód nauczyciela (pedagoga).

P. Izabela Juchno

Zostałabym nauczycielem, dlatego iż lubię swój zawód. W ogóle to marzyłam o zawodzie nauczyciela. Robię to co lubię!

P. Anita Wiśniewska

Chciałabym być nauczycielem, ponieważ lubię pracować z młodzieżą, w poprzednim życiu tez byłam nauczycielem i w następnym tez będę. (czyżby wiara w reinkarnację?!)

P. Elżbieta Kaczkowska

Może...,to bardzo trudne pytanie, wymaga dłuższego zastanowienia się, to zależy od tego z kim miałabym do czynienia. (no... z nami!)

P. Beata Gasperowicz

Zostałabym nauczycielem, ponieważ praca z młodzieżą sprawia mi przyjemność.

P. Pawłowska

Po długim zastanowieniu tak, bo jest 18 godz. etatu, a przy okazji lubię uczyć j.angielskiego.

P. Andrzej Kamiński

Nie chciałbym być nauczycielem, ale chciałbym spróbować swoich sił w magii.

P. Krzysztof Dziuba

Tak byłbym nauczycielem, ponieważ jako młody chłopak marzyłem o tym. Lubię tę pracę z młodzieżą i lubię robić to co lubię.

P. Małgorzata Rajewska

Wydaje mi się, że również wybrałabym ten zawód, ponieważ lubię pracować z młodzieżą i na pewno byłabym nauczycielem w-f.

P. Marzena Rafińska

Nie, nie chciałabym uczyć matematyki, ale jeśli chodzi o nauczanie to chciałabym uczyć muzyki, ponieważ młodzież nie chce uczyć się matematyki, Wolałabym pracować z przedszkolakami.

P. Iza Lewkowicz-Dziuba

Bardzo chciałabym uczyć, ale innego przedmiotu, mógłby być to w-f, albo sztuka. (a może ...muzyki i wychowania fizycznego razem?!)

P. Mirka Radkiewicz

Chciałabym być nauczycielem, ponieważ uważam, że jest to moje powołanie. Pieniądze dla mnie nie są najważniejsze, choć są potrzebne.

P. Leszek Radom

Nigdy w życiu!!!!!! Samobójstwo można popełnić tylko raz!

P. Kazimierz Szepelawy

To zależy, w którym wieku bym się znalazł-byłbym albo alchemikiem, w przyszłości chciałbym zostać pracownikiem stacji kosmicznej. (jako gwiazda?)

P. Beata Molenda

Jako nastolatka marzyłam aby zostać... policjantką (to taka tradycja rodzinna, jedni są nauczycielami, a drudzy policjantami). Nawet wybierając kierunek studiów, złożyłam dokumenty na pedagogikę wychowawczo-opiekuńczą, by pracować w policyjnej izbie dziecka. Ale los zadecydował inaczej.

P. Sławomir Molenda

Matematyka jest moją drugą obok muzyki pasją-naprawdę. Od dziecka zaś zakładałem w zeszycie swój prywatny dziennik. Bawiłem się wystawiając oceny koleżankom i kolegom. Więc nie mógłbym być nikim innym jak tylko nauczycielem.

ks.Dariusz Chmist

Wtedy, gdy decydowałem się na drogę kapłaństwa, nikomu nie śniło się, że religia będzie mogła wrócić do szkoły. I gdybym wówczas wiedział, że tak będzie, i że będę musiał znosić "ciężki i znudzony wzrok" tych, dla których religia to "przerywnik między dwoma przerwami" - to na pewno bym nie wstąpił do seminarium..

                                opinie zebrał

                                ZAKOCHANY


A może coś z tym zrobić...

Pytałam pewne dziecko, czy chce pomarańcza. Dziecko na to; " nie chce !!"

Zaproponowałam banana; a ono "nie lubię!!" Usiłowałam namówić je na kiwi, też bez skutku, bo... "niesmaczne!!"

To co chcesz- zapytałam - do jedzenia?

"Chipsy!!"

-A czemu Chipsy - spytałam. Czemu nie chcesz nic innego..?

-"Bo nigdy nie jadłem pomarańczy, ani bananów, ani kiwi!! Ja zawsze jem tylko Chipsy!!"

* * * * * * *

W naszej szkole (na życzenie uczniów!) przyjął się monotematyczny sposób świętowania:

-z okazji Dnia Chłopaka- dyskoteka.

-z okazji Andrzejek - dyskoteka!

- z okazji Walentynek - dyskoteka!!

-z okazji Dnia Kobiet -dyskoteka!!!

-z okazji Dnia Dziecka -dyskoteka!!!!

-z okazji Wszystkich Świętych- ...no tu (jeszcze !) nie ma dyskoteki!

Czemu tak jest?... "Bo my to lubimy!" -odpowiadają większe grupki roztańczonych uczniów.

A może dlatego, że nic innego nie "jemy", nie próbujemy ...tylko ... Chipsy?..

Samymi Chipsami nie można żyć; kultura człowieka też raczej nie wzrośnie ,w oparciu tylko o dyskoteki.. A może jednak..?!

                        Amelia

P.S. Przed chwila przeczytałam projekt samorządu na ten rok szkolny; jest zmiana: w karnawale zaplanowano. "Bal Maskowy" Brawo!! Byle tylko nie stał się... "Dyskoteką Maskową!"


MÓJ DROGI PAMIĘTNICZKU Z WAKACJI...

Nie zgadniesz co wydarzyło się w dniach od 19 do 26 lipca (taka była imprezka ). A było to tak... Posłuchaj!

Nasza parafia organizowała obóz ewangelizacyjny do Holandii. Opiekunem był ksiądz Darek.

Wreszcie nastąpił oczekiwany przez nas dzień -19 lipca. O godzinie 6.00 rano była zbiórka przed szkołą podstawową. Wszyscy byli na czas, ale jak zwykle kto zaspał- ks. Darek. Przed wyjazdem poszliśmy do Kościoła, aby cały wyjazd powierzyć Bogu. O godzinie 7:00 wyruszyliśmy w drogę... W podróży oglądaliśmy film na video, graliśmy w karty, spaliśmy itp... Ok. godziny 12:00 nagle trach nagle pach czyżby to Bin Laden ...nie to tylko pękła opona. Na miejsce dotarliśmy o godzinie 20:00. Tam czekała na nas pyszna kolacja przygotowana przez panią Józefin i jej rodzinę. Po zjedzeniu poszliśmy rozłożyć nasze namioty. Wieczorem było podsumowanie dnia. Ok. godziny 23:00 wszyscy udali się do swoich kwater.

Jest 20 lipca .Drugi dzień naszego pobytu tutaj. Holandia jest pięknym i zadbanym krajem. Bardzo mi się tu podoba. O godzinie 8:00 była pobudka ( co za poświęcenia ). Po pysznym śniadaniu udaliśmy się na zwiedzanie terenu m.in. miasta Lintelo ( tu było pięknie: kucyki, koniki owieczki...). Po dwugodzinnej wędrówce dotarliśmy wreszcie do pensjonatu. O godzinie 14.00 było tzw. L.B. ( czyli czas wolny- w końcu luz). O godzinie 16:00 z pełnymi brzuszkami pojechaliśmy autobusem do Lichtenvoorde na Mszę Św.. W Holandii jest bardzo mało księży i dlatego, w niektórych kościołach zamiast Mszy św. jest tylko Liturgia Pisma św., potem świeccy ludzie udzielają Komunii ,mówią kazanie, itp..( wydaje mi się to śmieszne, ale cóż). Po Mszy wróciliśmy i zjedliśmy kolację. Po posiłku o godzinie 21:00 było podsumowanie dnia i krótka modlitwa. Po tym wszyscy "grzecznie" udali się spać.

21 lipca. Wstaliśmy troszkę wcześniej, ponieważ jechaliśmy 150 km., (3 godziny) do stolicy Holandii- Amsterdamu. W tym dniu było bardzo zimno i padał deszcz. W trakcie drogi zostaliśmy podzieleni na cztery grupy. Po dotarciu na miejsce najpierw byliśmy na lotnisku , później każdy ze swoją grupą udał się do centrum miasta. Tu było okropnie! Wokoło pełno nachalnych homoseksualistów , narkomanów, prostytutek i pijanych... W sklepach - liczne upokarzające fotografie papieża i .... W dzieciństwie myślałam, że Amsterdam to piękne miasto, lecz myliłam się i teraz dziękuj Bogu, że urodziłam się w Polsce. Wróciliśmy ok. 18:00 do naszego pensjonatu. Tam czekała na nas obiado -kolacja przygotowana przez życzliwych ludzi, którzy nas tu zaprosili. Godzinę po posiłku była Eucharystia, a po niej rozważanie pisma tzw. Dzielenie się Słowem. Ok. 22:30 poszliśmy nyny.

22 lipca. Pobudka była jak zawsze o godzinie 8:00( było nam ciężko wstać). Co ranek każdy modlił się o to aby była ładna pogoda, żebyśmy mogli się opalać i kąpać, ale codziennie padał deszcz i było zimno. Tegoż dnia poszliśmy do Aalten. Było to nieduże miasteczkoi tam każdy chodził gdzie chce. Po zrobionych zakupach wracaliśmy do domu ( i znowu na pieszo). Po dotarciu na miejsce było jak co dzień L.B.( wymarzony czas dla każdego). Tego dnia czasu wolnego było sporo. Każdy przez całe popołudnie mógł robić wszystko czego dusza zapragnie.(no, może niezupełnie..) Niektórzy odpoczywali w poziomie ( czyli spali), niektórzy grali w karty, czytali książkę , rozmawiali i leżeli przy kominku ( ile było ludzi ,tyle było możliwości. Po L.B. była kolacja a potem Msza Św. Co dzień psalm i czytanie mówił ktoś inny. Dzisiaj psalm wypadł na mnie(jejku jaka porażka)! Wieczór minął nam przyjemnie. Rozważaliśmy Pismo Św. I ksiądz nam powiedział, żeby każda z grup przedstawiła jedną z przypowieści wybraną przez siebie. Potem chwilę pośpiewaliśmy, poszaleliśmy i poszliśmy spać!!!

WIATRAK, W KTÓRYM

WCIĽŻ POWSTAJE MĽKA.

We wtorek 23 poszliśmy do Dinxperlo (ale można było schudnąć!!).. W czasie drogi ( ok. 5 km. ) każda z grup przygotowywała scenkę( ale bajer). W Dinxperlo można było zrobić zakupy i wysłać kartki do rodziny. Kiedy zmęczeni i głodni dotarliśmy do obozu zjedliśmy obiad ( ryż z jabłkami) każdy poszedł chwilkę odpocząć, ponieważ godzinę po obiedzie był ważny mecz w siatkówkę: mężczyźni kontra kobiety. Niestety wbrew pozorom wygrali chłopcy. ( specjalnie daliśmy im wygrać, żeby nie urazić ich honoru )! Po trudnej i nierównej walce była Msza Św. A po niej ważna chwila dla każdego. Teraz każdy mógł się wykazać talentem aktorskim. Każda z grup zaprezentowała swoją scenkę. Był to dość pouczający wieczór. Ok. 23:00 poszliśmy do namiotów...

 24.07. Tego dnia jak co dzień szliśmy zwiedzić teren. Dziś poszliśmy do Aalten. ( ok. 8 km.) Podążaliśmy przez łąki, pola, lasy, aż wreszcie dotarliśmy na miejsce. Tam rozdzieliliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Po dwugodzinnym zwiedzaniu trzeba było wracać. Kiedy szliśmy z powrotem pan kierowca zaczął nas gonić i tym sposobem zmęczeni, ale za to pierwsi dotarliśmy do obozu. Potem o godz. 14:00 jak zawsze był obiad( dzisiaj posiłek przygotowywał ksiądz) chociaż była zupa "Nic" wszyscy się najedli i nie mieli już miejsca na drugie dania. Potem jak zwykle L.B. do godz. 18:00. Później była Msza Św. I czas wolny. Wieczór spędziliśmy przy kominku, opowiadając sobie miłe historie. Później ok. 24:00 każdy udał się w swoją stronę( iść ciągle iść w stronę ...namiotu)!


CAŁA GRUPA PRZED PAŁACEM.

25 lipca. Był to już niestety przedostatni dzień naszego pobytu tutaj. Ten dzień spędziliśmy bardzo mile i przyjemnie. Od rana tym razem autobusem pojechaliśmy do Lichtenvoorde. Tam poszliśmy zwiedzić wiatrak. Dowiedzieliśmy się jak się robi mąkę i oglądaliśmy Holandię z góry. Potem pojechaliśmy do tzw. "pałacu na wodzie". Był to pałac otoczony wodą (tu było pięknie)! Później ok. 13:00 był punkt kulminacyjny dnia. Udaliśmy się do labiryntu. Troszkę w nim błądziliśmy ale udało nam się z niego wyjść. Ok. 17:00 szczęśliwi i cali wróciliśmy do domu. Wieczorem przy nastrojowej muzyce, przy świeczkach pysznym jedzeniu zrobiliśmy pożegnanie, na którym byli ludzie którzy nas tu zaprosili. Było bardzo miło. Później troszkę potańczyliśmy i ok. 1.00 w nocy poszliśmy do namiotu. Była to ostatnia noc i jak to zwykle bywa prawie wcale nie spaliśmy. Położyliśmy się około godziny piątej... (rano!)

26 lipca. Niestety jest to już ostatni dzień. O godzinie ósmej wyjeżdżaliśmy już do domu. Trzeba było wstać prędzej, aby się spakować i złożyć namioty. O godzinie ósmej zgodnie z planem wyjechaliśmy do domu. W czasie drogi zajechaliśmy do supermarketu, aby móc stracić ostatni grosz. Po dwugodzinnych zakupach ruszyliśmy w dalsza drogę. Około godziny 20:00 byliśmy niestety w Polsce a tak konkretnie to w Kargowej. Wyjazd do Holandii bardzo mi się podobał. Wiele mnie nauczył i ten czas spędziłam bardzo miło. Tylko jeden był minus, że to trwało tak krótko. Zawsze będę wspominała ten wyjazd z uśmiechem na twarzy.

                                                Małgosia


Zasłyszane w..Afryce!!

"Jak Kali zabrać komuś słonia- to dobrze!

Jak Kalemu zabrać słonia - to bardzo źle!!!"

Ci, którzy oglądali (czytali -daj Boże!) "W Pustyni i w Puszczy", pamiętają zapewne ową teorię poczciwego murzyńskiego służącego z buszu. Dosyć dziwnie pojęta ,ale wg niego -sprawiedliwość!

Czy nie podobnie jest u nas...?

"Jak nauczyciel krzyknie, strzeli w ucho, zrobi dodatkową kartkówkę, czy po prostu się pomyli -to bardzo źle!!!! Horror! "gdzie jest rzecznik praw dziecka ?!!!"

                Ale....

" Jak uczeń: oszuka, skłamie, przeklnie, poniży, uderzy czy po prostu poniży nauczyciela -to dobrze!! A dobrze mu tak!!"

Tylko, że my nie jesteśmy w buszu..


JESZCZE WSPOMNIENIE....

Wakacje............Wspaniały czas na..............No właśnie na co??? Na odpoczynek, na zabawę...a może na spotkanie z Bogiem. Co roku w lipcu i sierpniu wyrusza kilka pielgrzymek do Częstochowy, m.in. z Klenicy. Biorą w niej udział i młodsi i starsi....Codziennie każdy zmaga się ze swoimi słabościami, z bolącymi nogami, z 6 pęcherzami, z noclegiem (stodoła!!!), z człowiekiem, który idzie obok oraz często z samym sobą. Codzienne Msze św., konferencje, modlitwy łączą ludzi i zbliżają do Boga.

1.07 (poniedziałek)

To już jutro!!! Już jutro zaczyna się pielgrzymka...Nie mogę się doczekać. Muszę wcześniej się położyć, żeby zdążyć na

6 .00.rano do kościoła. (Kto wymyślił to wstawanie tak wcześnie???)

2.07 (wtorek)

No i nareszcie nadszedł ten upragniony - pierwszy dzień. Po porannej Mszy zbieramy się w grupy...i ruszamy na trasę. Jejku ile tu znajomych!!!. Wszyscy się ze sobą witają...

Niektórzy już po pierwszym odcinku maja dosyć... i chcą wracać. My jednak damy radę!

3.07 (środa)

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Mam pęcherza na pięcie!!! Straszne!!! Boli!!! Jak ja wytrzymam?

Mam nadzieję, że jakoś dam radę...Tak w ogóle to nasza grupa ma wyjątkowego pecha...nie mamy muzycznych, głośniki nam się zepsuły, ale jakoś to będzie...:-)

4.07 (czwartek)

Wczoraj w miasteczku, w którym mieliśmy nocleg (w szkole!) odbył się koncert...Było fantastycznie!!! Oczywiście poza tym, że spaliśmy na twardej podłodze na korytarzu i myliśmy się w zimnej wodzie....było OK.

5.07 (piątek)

Poznałam kilku nowych ludzi z innych grup.....Ogólnie dobrze się dzisiaj czuję. Niestety pada!!! To jednak nas nie zraża i idziemy dalej (z głośnikiem na plecach!)

6.07 (sobota)

Dzisiaj z kolei straszny upał, a my szliśmy jakąś polną drogą!!! Było ciężko!!! Mimo to wszyscy są weseli, żartują...Każdy podtrzymuje drugiego na duchu, pomaga, wspiera.......

7.07 (niedziela)

Mam dosyć!!! Kto mnie namówił na tą pielgrzymkę??? Jakbym mogła, to chętnie bym wróciła do domku....wanna, ciepłe łóżeczko....a nie to co tutaj. Jedno mnie tylko tu trzyma: Jezus i chęć dojścia przed oblicze Jego Matki.

8.07 (poniedziałek)

Nadal mam wszystkiego dosyć!!! Chce iść w spokoju, a tu co chwilę ktoś się mnie czepia. A to Antena lub Marcin (porządkowi) każą nieść kabelek, gonić grupę....a to jakaś natrętna dziewczyna chce ze mną koniecznie pogadać. Na dodatek śpimy dzisiaj w stodole. Ciekawie się zapowiada.....

9.07 (wtorek)

Ale dzisiaj mam świetny humor!!! Od wczoraj wszystko się zmieniło! W tej stodole (wbrew pozorom) było fantastycznie, mimo że niewygodnie.... Wczoraj mieliśmy "Apel Jasnogórski". Tzn. spotkaliśmy się wszyscy w miejscu gdzie były zostawione wcześniej nasze bagaże.....i graliśmy w bacę, makaron, itp. Na koniec odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski i rozeszliśmy się na noclegi.

10.07 (środa)

Życie jest cudowne, ludzie tutaj są cudowni. Kiedy ktoś ma jakiś problem, to drugi mu chętnie pomaga, wspiera........Jak przechodzimy przez jakieś miasto, to ludzie do nas machają (już nas ręce bolą). Jednak (mimo wszystko) nie żałuję, że wybrałam się na tą pielgrzymkę. Spotkałam wielu wspaniałych ludzi...............a przede wszystkim Boga!!!

11.07 (czwartek)

To już jutro!!! Jejku, jak ja się cieszę..........Wytrzymałam!!! Jutro bardzo wcześnie wstajemy, ale za to idziemy najkrótszy odcinek drogi (!!!) Strasznie się cieszę!!! To będzie cudowny dzień!!!

12.07 (piątek)

Z jednej strony jestem szczęśliwa, że doszłam, że wytrzymałam. Z drugiej jednak......... Wszystko się już kończy.........Trzeba wrócić do domku :-(Będzie ciężko...........tutaj łatwo było być blisko Boga, a w swoim otoczeniu jest troszeczkę gorzej...........Mam nadzieję, że jednak mi się uda..........Za rok idę na pewno na pielgrzymkę!!!

 

GIMASTYKA - miesięcznik uczniów Gimnazjum w Kargowej.

Redakcja: Małgosia, Dorotka, Ewelina, Marta, Dorota, Marek, Marcin, Weronika, Monika, Patrycja, Ania, Grzegorz, Bartek....... (cdn)

Redaktor odpowiedzialny: ks. Dariusz Chmist, Redaktor Techniczny: mgr Leszek Czerw. Foto: archiwum

Nakład: 50 szt. (5)

Główna | Aktualności | Kadra | Klasy | Gazetka | Śmiechoteka | Kontakty | Dokumenty | Plan zajęć | Ciekawostki | TI | Linki | Ogłoszenia | Almanach