Strona główna
---------------

66-120 Kargowa ul. Szkolna 1 tel. (0*68)352 50 12 fax. (0*68)352 60 27

 


Nr 8                 Do użytku wewnętrznego Gimnazjum w Kargowej                    15.05.2003


Jedna z piosenek, (świetna do tańca!) ma w refrenie miłe słowa: "Wakacje, znów będą wakacje..." Ale zanim one będą, to jeszcze pozostał finisz, końcówka tego roku szkolnego - i trzeba przyznać, że jest to czas wyjątkowo zapełniony! Klasy trzecie - egzaminy końcowe, tabuny uczniów biegające za nauczycielami by.... zaliczyć na lepszą ocenę! A do tego liczne biwaki, wycieczki, rozliczenia z biblioteką, itp...
Dziękując za życzliwe przyjęcie , a przede wszystkim za wykorzystanie treści poprzedniego - podwójnego numeru naszej gazetki, która ukazała się jako numer rekolekcyjny, zapraszamy do lektury tej - przedostatniej już porcji tego, co wydaje się nam godne zauważenia, opisania, zasygnalizowania.
Poza w/w tematami, chcemy w tym numerze zasygnalizować problem wandalizmu ,czyli niszczenia co się da, podejście do dojazdów szkolnych, spojrzeć na - jakże miłe dla dziewcząt, ale okazuje się , że i dla chłopców kuszące zagadnienie mody szkolnej, oraz zaprosić do tematycznej krzyżówki -tym razem wcale nie łatwej!
Równocześnie skonsultowaliśmy się z terapeutą z ośrodka dla wyjaśniania sennych zjawisk, i dowiedzieliśmy się, że...sen naszego Dyrektora o sali gimnastycznej - wszedł w fazę realizacji na jawie, co można gołym okiem zauważyć na boisku szkolnym. Podobno trzecie klasy przyjmują zakłady, czy zdążą jeszcze skoczyć "przez kozła" w tym pięknym namiocie .Jeżeli wszystkie sny pana dyrektora się spełniają, to raczej wygrają ci, którzy stawiają na "tak" że zdążą! Gorąco im tego życzymy!


EGZAMINY GIMNAZJALNE

Rok temu patrząc na trzecioklasistów (obecne klasy I szkół ponadgimnazjalnych) piszących końcowy egzamin mówiliśmy sobie: "Nas to jeszcze nie dotyczy. To dopiero za rok, więc mamy dużo czasu". Ze śmiechem spoglądaliśmy na tych, którzy nerwowo na przerwach powtarzali wszystko na ostatnią chwilę. Każdy obiecywał sobie, że zacznie się sumiennie uczyć już od września, ale w większości przypadków nic z tego nie wyszło.
Wielkimi krokami zbliżał się maj...Słysząc słowo: EGZAMINY każdemu trzecioklasiście cierpła skóra i jak najszybciej zmieniał temat. Jak na złość na każdej lekcji nauczyciele przypominali nam o tych testach. Zastanawialiśmy się jakie one będą...i czy rzeczywiście sprawdzą umiejętności uczniów. Dziś już wiemy jak wyglądał egzamin...Na temat poziomu trudności zdania są podzielone...choć większość uważa, że były trudne...Musieliśmy wykazać się nie tylko wiedzą, ale zastosować ją w praktyce. W niektórych zadaniach wystarczyło tylko logicznie pomyśleć, ale w niektórych potrzebna była wiedza. Kilka pytań było chyba zbyt szczegółowych i większość nie potrafiła sobie z nimi poradzić. W tym roku jednak test był bardziej nastawiony na logiczne myślenie i czasem wystarczyło z uwagą przeczytać polecenie aby dobrze zrobić zadanie. Na wyniki musimy jeszcze trochę poczekać (miejmy nadzieję, że dożyjemy), ale już dziś mamy dobra radę dla drugoklasistów: Uczcie się i nie zostawiajcie tego na ostatni tydzień!!! :) No i na koniec "przepis na sukces na egzaminie" pana Molendy: potrzebne będzie 50% wiedzy, 10% szczęście i 40% dobrego nastawienia psychicznego oraz logicznego myślenia..... Liczenie tylko na te 10 % szczęścia- niewiele pomaga!


Dojazdy, dojazdy ....

Nie jest tajemnicą, że do naszej szkoły uczęszczają nie tylko uczniowie z Kargowej, ale też z okolicznych małych miejscowości i wiosek, gdzie nie ma szkół.
I tak - kilkudziesięciu uczniów każdego ranka wychodzi na przystanki Chwalimia, Jaromierza Starego, Nowego, Obry Dolnej, Dąbrówki, Wojnowa, Smolna Wielkiego i Małego, Karszyna - by dotrzeć do Gimnazjum... I wszystko byłoby ok. gdyby nie.... przyzwyczajenie do tzw. "instytucjonalnej pomocy" -czyli mówiąc prościej- "mi się należy".
To prawda, że wciąż istnieje w nas przekonanie, że sprawiedliwie- oznacza wszystkim po równo. Tak jednak nie jest. A przynajmniej nie powinno być . Kiedy słucha się niekiedy naszych kolegów i koleżanki, co opowiadają i jak zachowują się zarówno na przystankach jak i w autobusach, można odnieść wrażenie, że tak naprawdę, to...... wszystkim powinno zależeć na dostarczeniu ucznia do szkoły, poza samym uczniem! W wypowiadanych uwagach można usłyszeć, że to: "burmistrz, PKS, kierowcy, Gmina, szkoła -czegoś tam nie dopatrzyli, i autobus się spóźnił, albo nie tak pasują godziny odjazdów i przyjazdów, że jest za ciasno, itp." Ale gdy zapytać kierowców (pytałam!) to można dużo dowiedzieć się o postawie niektórych pasażerów, znudzonych, narzekających, przeklinających czy wręcz przepychających się podczas kolejnych kursów. Dlaczego tak robią? Bo..."za darmo"
Nic ich to nie kosztuje, ktoś (Gmina) za to zapłaci....
Któregoś dnia jeden z autobusów miał awarię. Zdarza się, w końcu to tylko urządzenia i mają prawo się psuć. Uczniowie, którzy mieli nim przyjechać, w poczuciu , że oni nie są winni - poszli do domu. Do szkoły dotarły dwie osoby, z których jedna przyjechała rowerem, a druga liniowym autobusem. Czyli - to nie uczniom zależy na dotarciu do szkoły. Czują się zwolnieni z dbania o możliwość dotarcia do miejsca nauki, jeśli tylko "dojazdy" zawiodą..
Pytałam mojej mamy, która też musiała dojeżdżać do szkoły, ale już 15 lat temu. I dowiedziałam się, że...to rodzice musieli zadbać o dostarczenie dziecka do szkoły.Róznie to wyglądał: jedni jechali na rowerach, inni wysłużoną " Syrenką", jeszcze inni motorem, albo po prostu na piechotę... I co ciekawe, raczej wszyscy do tej szkoły docierali ! Bo im zależało..
Nie jestem za tym by zlikwidować "dojazdy" Nie. Ale jestem za tym, by nie traktować tego udogodnienia na zasadzie "bo mi się należy", "oni muszą mnie dowieźć"....
Albo kiedy jest dyskoteka, to od razu zaczyna się dyskusja: "a czy dowozy będą?"
Argument-że wszyscy mają być równo traktowani, nie jest w tym przypadku uczciwy, bo np. niejedna osoba z Zamieścia ma do szkoły (na dyskotekę) ponad kilometr, a zatem musi albo iść piechota , albo rowerem , albo prosić o pomoc rodziców, a uczniów z małych miejscowości przywozi się pod sam Dom Kultury, lub szkołę.. I tez nie ma (w ten sposób patrząc ) sprawiedliwie...
W czasie Bożego Narodzenia widziałam "kolędników" -uczniów naszego Gimnazjum, którzy piechotą (naprawdę!!!) przeszli przez trzy oddalone miejscowości, by nawiedzić jak najwięcej domów. Bez dojazdów, bez samochodów i na mrozie! Bo im zależało! Na pieniądzach.
Czyli jak komuś zależy, to da radę...Szkoda, że tylko dla pieniedzy.


"Mam jeszcze czas..."- czyli rzecz o "zaliczaniu"!

Zbliża się koniec roku szkolnego. Uczniowie "przymierzają się" do poprawienia ocen, tylko... czy to nie za późno? Dlaczego inni muszą męczyć się całe dwa semestry, a inni w ostatnich dniach nauki raczą przyjść do szkoły, lub ci którzy chodzą nauczyć się ten raz (bo to przecież nie zaszkodzi), i zdać do następnej klasy, bądź poprawić oceny? Przecież dwójka z wychowania fizycznego nie zadowala kochanego tatusia. Czy to nasze lenistwo, czy raczej naiwność i krótkowzroczność nauczycieli? Przecież godzą się na to! Oni chyba nie kapują, że wreszcie sami nas do tego przyzwyczają! Co to za filozofia będzie przyjść do szkoły przed wystawieniem ocen i jak nie wykłócić, to ewentualnie je poprawić? "Dla chcącego nic trudnego" - mówi przysłowie. Niedługo zaczniemy jednak wołać: "dla nie chcącego nic prostszego".


Wandalizm.... U nas w szkole?! Ależ skąd!!

W codziennym, szkolnym życiu, a także poza szkolą, powoli zaczynamy tracić zdolność rozróżniania dobra i zła! Każda rzecz- z natury zła- może być ( i często bywa!) traktowana jako dobro. W wielu przypadkach mamy pełną świadomość, że robimy źle, ale lekkomyślność powoduje, że popisujemy się, by np. zabłysnąć w towarzystwie..

Bardzo dużym problemem w naszej szkole, ale nie tylko w naszej - jest wandalizm. Codziennie w różnych miejscach gimnazjum możemy dostrzec: nową rysę na blacie ławki, albo napis zrobiony długopisem lub korektorem. Na placu przy budynkach wandalizm przejawia się w malowaniu czym popadnie po ścianach i ławkach, bo ktoś np. nie wie co się robi z markerami. Wandale nie oszczędzają też śmietników, szafek osobistych czy nawet świeżo posadzonych drzewek.
I niestety - jest tego zła coraz więcej...
Wiele rzeczy materialnych jest nam potrzebnych po to, by móc uczyć się w godziwych warunkach, albo spędzać przerwy na czystych ławkach. Nie możemy zapominać , że po nas - w tej szkole, będą uczyć się inni. Musimy tez pamiętać, że wizerunek naszej szkoły- a także zniszczenia w niej dokonane- świadczą o naszym wychowaniu i kulturze wyniesionej z domu...
A może tak mało wynosimy..?


Wyjazd do Berlina...

Można powiedzieć, że cała wycieczka odbyła się w bardzo miłej i przyjaznej atmosferze, nie licząc oczywiście wczesnego wstania z łóżka oraz dłuższego postoju na przejściu granicznym w Świecku. Gdy tylko wjechaliśmy na niemiecką autostradę można było ją porównać z polskimi drogami... po prostu "niebo w gębie". Tuż po wjeździe do Berlina witała wszystkich turystów mierząca 365 metrów wysokości Wieża Telewizyjna czyli "Fernsehturm". Niestety zwiedzający mogli wchodzić jedynie na wysokość 207 metrów, gdzie znajdowała się przytulna restauracja. Stamtąd mogliśmy podziwiać przepiękna i niezapomnianą panoramę Berlina. Następnie wędrowaliśmy (do bólu nóg i stóp) po Alejach pod lipami gdzie można było podziwiać wiele pomników ludzi którzy zasłużyli się dla Niemiec, ekskluzywne samochody oraz bardzo szybkie motory. Tą drogą doszliśmy do ogromnej i przykuwającej wzrok Bramy Brandemburskiej przy której można było spotkać ludzi z różnych zakątków świata. Bardzo chcieliśmy zwiedzić od wewnątrz Reichstag, niestety przed budynkiem ustawiła się około 200 metrowa kolejka! Nie mogliśmy tyle czekać bo było już późno, więc zaczęliśmy kierować się w stronę autokaru. W drodze do domu nasi opiekunowie postanowili pokazać nam jeszcze plac na którym ludzie popisywali się swoimi wyczynami na desko rolkach, rowerach a nawet jedna grupka bardzo efektownie grała "maryśką". Niestety nasz czas dobiegł już końca i ruszyliśmy w drogę powrotną. Pomimo zmęczenia każdy uczestnik wycieczki powrócił z niej z uśmiechem na ustach.


Czy internet w szkole jest rzeczywiście potrzebny ?

Kiedy podczas ostatniej lekcji informatyki popsuł się serwer i nie było internetu większość moich kolegów i koleżanek nie miała co robić. Ja również J.
Internet umożliwia kontakty czy to przez komunikatory, czy też na czacie z innymi osobami .Fajnie jest sobie czasem poklikać z kimś na necie. Poznajemy w ten sposób nowych ludzi, mamy dzięki temu nowe znajomości.
Czasem nauczyciele każe nam coś poszukać w sieci. A my.......?! Większośc nie przejmuje się tym co oni mówią (ja czasem też J). Rozmawiamy w tym czasie z kims innym, sprawdzamy pocztę , wysyłamy maile lub smsy. Robimy wszystko oprócz wypełnienia polecenia. Nauczyciele nie raz są na nas źli, wyłączaja gg, czaty, pocztę a nawet resetują komputery.
Lecz czy rzeczywiscie internet w szkole to taka niezbędna rzecz? Czy nie lepiej by było zainstalować kilka encyklopedii przedmiotowych?
Jeżeli chcesz z kimś pogadać to zadźwoń do niego lub wyslij list. Będzie to bardziej docenione niż rozmowa na czacie albo wysłanie sms'a.
Ja również lubie poklikać z kimś na gg ale wszystko ma swoje granice. Oprócz tego często wysyłam listy i dzwonię do znajomych. I TY też tak rób.

KOPCIUSZEK

P.S
Gdyby zapytać pijaka czy "wódka jest niezbędna do życia" - na pewno by odpowiedział, że tak! Gdyby zapytać maniaka telewizyjnego, czy telewizor jest niezbędny do życia - gorliwie by nam przytaknął! Uczeń gimnazjum zapytany o internet - czy jest potrzebny - oczywiście, że powie "tak - konieczny". A jednak... Kiedy popatrzeć na podglądzie, co zajmuje najwiecej czasu tych, którzy przy komputerach siedzą w czasie lekcji lub zajęć popołudniowych - to odnosze wrażenie, że gdyby zablokować wszystkie "czaty", "irce", GG, "komunikatory", "bramki sms", strony erotyczne - to olbrzymia większość uczniów - z kiepską miną - rzekłaby "tu nie ma nic ciekawego!"...


KRZYŻÓWKA
WIELOPRZEDMIOTOWA

1. Kto według opowieści mitycznej, ulepił człowieka z gliny?
2. Ojciec Jana Chrzciciela.
3. Pierwsza ... dynamiki.
4. Jon ujemny, to ...
5. Jedna z części DNA.
6. W jakim dniu odbywały się widowiska teatralne w Grecji.
7. Autor "Antygony".
8. Przypowieść o ...
9. Mogą być fryzjerskie.
10. Jeden z bohaterów epopei Mickiewicza.
11. Nie przestrzega 7 przykazania.
12. Zwierzę, które kłuje i nosi jabłka na grzbiecie.

Rozwiązania (hasło) prosimy dostarczać do Dnia Dziecka. Wśród dostarczonych rozwiązań rozlosujemy nagrodę majową (!?).


  1. Constans (termin matematyczny).
2. Wykorzystujmy wszystkie ścinki. 3. Albo za ciasno, albo za luźno.

Moda szkolna!!!
W dzisiejszym świecie ludzie wszystko chcą sobie upraszczać. Już nie piszemy ręcznie tylko na komputerze, wypracowania ściągamy z internetu, nawet ubieramy się jak w gazecie, a nie jak lubimy. A wszystko po to, aby być zauważonym i modniejszym. Dlaczego dziewczyny coraz mniej noszą spódniczki?...Odpowiedzi na to pytanie jest dużo, jak np. a bo mam krzywe nogi, nie do twarzy mi w spódnicy, chłopacy mnie wyśmieją, nie taka figura, bo tak wygodniej no i oczywiście, co powiedzą koleżanki przecież wszystkie chodzą w spodniach. A chłopcy?...Ubiór modny, ale czy napewno czysty, schludny?...Tu jest dużo do życzenia. No i problem najważniejszy-moda kosztuje!!! Często ten, kto jest nie tak ubrany, bo go nie stać, ponosi konsekwencje w postaci przykrych odzywek, wyśmiania i odrzucenia z grona kolegów. Nośmy to, co lubimy i bądźmy sobą, a reszta jest mniej ważna. Naprawdę warto!!!

GIMASTYKA - miesięcznik uczniów Gimnazjum w Kargowej.
Redakcja: Małgosia, Dorotka, Ewelina, Marta, Dorota, Marek, Marcin, Weronika, Monika, Patrycja, Ania, Grzegorz, Bartek, Kacper, Kasia (cdn)
Redaktor odpowiedzialny: ks. Dariusz Chmist, Redaktor Techniczny: mgr Leszek Czerw. Foto: archiwum
Nakład: 50 szt. (5)

Główna | Aktualności | Kadra | Klasy | Gazetka | Śmiechoteka | Kontakty | Dokumenty | Plan zajęć | Ciekawostki | TI | Linki | Ogłoszenia | Almanach